piątek, 15 listopada 2013

Eurotrip #2

Trochę minęło od czasu wyjazdu, więc zamiast pisać na świeżo, to będę wygrzebywała z pamięci wspomnienia z wyjazdu. Tak to jest, jak brak w człowieku systematyczności.

PRZYSTANEK II.



 Znowu balkony.

 Dżizas i Bob Marley, co za połączenie!

 Muzeum Salvadora Dali.



 Sagrada Familia. Bez rewelacji, może wyjdę na ignorantkę, ale mi to wygląda na kościół z płynącym błotem.


Podsumowująć: gorąco, kolorowo, wszędzie flagi Katalonii (cóż za patriotyzm!), palmy zamiast kasztanowców i brzóz jak u nas. Jedzenie: w Barcelonie (chyba) nic nie jadłam! To dziwne, ja bez jedzenia?